U wybrzeży Andros odkryto starożytny wrak z setkami amfor
- Przez kruku --
- Friday, 07 Aug, 2026
U wybrzeży greckiej wyspy Andros archeolodzy podwodni natrafili na pozostałości statku handlowego, który zatonął pod koniec V lub na początku IV wieku p.n.e. Na dnie spoczywa od 600 do 650 amfor pochodzących z różnych ośrodków produkcyjnych — ładunek, który może dostarczyć nowych informacji o organizacji handlu na Morzu Egejskim ponad 2300 lat temu.
Setki amfor na głębokości 44 metrów
Stanowisko znajduje się na głębokości od 39 do 44 metrów. Jego najbardziej widoczną część tworzy rozległe skupisko spiczastych amfor transportowych, które pierwotnie znajdowały się w ładowni starożytnego statku.
O odkryciu poinformowało 31 lipca 2026 roku greckie Ministerstwo Kultury. Badania rozpoczął Eforat Zabytków Podwodnych po otrzymaniu informacji od osoby prywatnej. Wstępna dokumentacja pozwoliła oszacować liczbę naczyń na 600–650 egzemplarzy, co czyni stanowisko jednym z najbogatszych znanych wraków z późnego okresu klasycznego odkrytych w ostatnich latach na Morzu Egejskim.
Ceramika wskazuje, że jednostka zatonęła pod koniec V lub na początku IV wieku p.n.e. Jest to okres, w którym szlaki morskie łączyły ośrodki północnej części Morza Egejskiego z Cykladami, Atenami, portami Morza Czarnego oraz rynkami położonymi dalej na południe.
Trzy grupy naczyń z różnych regionów
Nurkowie wyróżnili dotychczas trzy typy amfor. Pierwszy z nich wiązany jest z Mende, ważnym ośrodkiem handlowym położonym na Półwyspie Kassandra w północnej części Morza Egejskiego. Drugi pochodził prawdopodobnie z Peparethos, czyli dzisiejszej wyspy Skopelos. Oba miejsca słynęły z produkcji wina i jego eksportu drogą morską.
Trzecią grupę stanowią amfory określane jako typ Solokha 2. W tym przypadku nazwa odnosi się przede wszystkim do formy naczyń, a nie do pewnego miejsca ich wytwarzania. Badacze nie są zgodni, czy amfory tego typu pochodziły z północnej części Morza Egejskiego, czy z regionu Morza Czarnego.
Z wraku wydobyto po jednym egzemplarzu każdego typu. Naczynia zostaną poddane konserwacji i dokładniejszym analizom. Badania gliny mogą pomóc w ustaleniu miejsc produkcji oraz warsztatów, z których pochodziła ceramika. Analiza zachowanych osadów może natomiast wskazać, jakie towary przewożono w amforach.
Ceramiczny zapis starożytnego handlu
Amfory nie były jedynie praktycznymi pojemnikami. Ich kształt, skład gliny oraz ewentualne stemple i inne oznaczenia pozwalają odtwarzać drogi, którymi towary przemieszczały się pomiędzy portami.
Naczynia pochodzące z północnej części Morza Egejskiego trafiały na odległe rynki. Docierały między innymi do Aten i nad Morze Czarne. Znalezisko z Andros może zatem pomóc w odtworzeniu jednego z rzeczywistych etapów takiego transportu.
Obecność trzech różnych typów amfor wskazuje, że statek prawdopodobnie nie przewoził jednorodnej przesyłki pochodzącej od jednego producenta. Ładunek mógł być kompletowany stopniowo podczas kolejnych postojów. Każdy port mógł dostarczać nową partię towaru, zanim jednostka skierowała się ku większemu rynkowi.
Czy statek płynął do Aten?
Jedna z możliwych tras prowadziła z północnej części Morza Egejskiego na południe. Statek mógł rozpocząć rejs w pobliżu Mende, następnie zatrzymać się na Peparethos i stamtąd popłynąć w stronę Andros. Kolejnym przystankiem mogły być Ateny i ich port w Pireusie, choć równie prawdopodobny pozostaje inny port południowej lub środkowej części Morza Egejskiego.
Ateny są poważnie branym pod uwagę celem podróży, ponieważ amfory z Mende oraz naczynia typu Solokha docierały tam pod koniec V wieku p.n.e. Sama obecność takich pojemników na wraku nie wystarcza jednak do potwierdzenia tej hipotezy.
Jednostka mogła uczestniczyć w dłuższej pętli handlowej łączącej północne wybrzeża Morza Egejskiego, Cyklady i porty położone dalej na południe. Dopóki nie zostaną dokładnie określone proporcje poszczególnych typów amfor oraz pełny skład ładunku, zarówno punkt rozpoczęcia rejsu, jak i jego planowany cel pozostaną nieznane.
Kotwica i kamienie balastowe
Oprócz amfor archeolodzy odnaleźli fragment ołowianej kotwicy oraz kilka kamieni, które mogły służyć jako balast. Choć są to pozostałości znacznie mniej efektowne niż setki naczyń, mogą dostarczyć informacji o wielkości statku, jego ładowności oraz sposobie, w jaki osiadł na dnie.
W komunikacie greckiego Ministerstwa Kultury nie wspomniano o zachowanych elementach drewnianego kadłuba. Rozpoznanie stanowiska jako pozostałości statku opiera się obecnie przede wszystkim na układzie pola amfor, fragmencie kotwicy oraz przypuszczalnym balaście.
Sposób rozmieszczenia naczyń może z czasem ujawnić, jak zostały ułożone w ładowni. Pozwoli również ocenić, czy jednostka dotarła do dna w stosunkowo nienaruszonym stanie, czy rozpadła się jeszcze podczas tonięcia.
Badania wymagające precyzji
Praca na głębokości dochodzącej do 44 metrów stawia przed archeologami poważne wymagania. Czas przebywania nurków na stanowisku jest ograniczony, a każdy przedmiot musi zostać udokumentowany w miejscu znalezienia. Położenie poszczególnych zabytków względem siebie jest bowiem równie ważne jak same artefakty.
W skład zespołu inspekcyjnego weszli archeolog podwodny Dionysios Evangelistis, konserwator Angelos Tsompanidis oraz technik dna morskiego Louis Mersenier. Wszyscy reprezentują Eforat Zabytków Podwodnych.
Przed badaczami pozostaje ustalenie zawartości amfor, dokładnego pochodzenia naczyń oraz przypuszczalnej trasy statku. Niewyjaśnione pozostaje również, czy jego planowanym celem rzeczywiście były Ateny.
Już teraz stanowisko u wybrzeży Andros stanowi jednak wyjątkowo dobrze zachowany obraz starożytnego transportu morskiego. Setki naczyń spoczywają w miejscu, w którym zakończyła się podróż handlowego statku — tworząc zapis jednego rejsu, przerwanego na wodach Morza Egejskiego ponad dwa tysiące lat temu.
źródło: Ministerstwo Kultury Grecji

